z klasycznych motywów, wplatając je w zupełnie nieoczekiwanych momentach. Ostatni element, który chyba w największym stopniu buduje w umyśle czytelnika orientalne skojarzenia, jest styl Valente. Amerykańska autorka stosuje iście wschodnie porównania i metafory; bogate, wielopiętrowe, niespotykane w naszej kulturze. Robi to ze smakiem, dzięki czemu nawet przez moment nie ociera się o kicz. Szczególnie wyraźne jest to na początku książki, później czytelnik się przyzwyczaja. Niemniej jednak wystarczy choć
zakusy niektórych korektorów wykreślających trudne zdania ". Przekonał się o tym na przykład wydawca płyty "Piano" Możdżera. Wcześniej był on znany jedynie w wąskim środowisku. Wybierano go co prawda na "pianistę roku" - ale w plebiscycie Jazz Forum głosuje niewiele ponad tysiąc osób. "Piano" ukazało się na rynku siedem lat po nagraniu. Taśma leżała w sejfie (w szafce?) przez siedem lat aż znalazł się ktoś, kto postanowił wyłożyć własne pieniądze na co. co "nie
jej się zdecydować, kogo tak naprawdę chce opisywać. Uciekającego od życia i odpowiedzialności za nie (w sensie dosłownym i metaforycznym) ojca czy matkę, która za wszelką cenę dąży do szczęścia i harmonii rodziny, choć te pojęcia są jej całkowicie obce? Romansującą z rozmaitymi mężczyznami ciotkę czy ich kochanków, którzy wydają się chwilami dużo ciekawsi niż członkowie rodziny Sevilla Mendoza? A może bohaterka chce się skupić przede wszystkim na swym zaborczym kochanku, który
Żadna z nich nie potrafi odnaleźć swojego miejsca na współczesnej mapie wydarzeń kulturalnych. Jeden z włoskich designerów pytany kiedyś o jego sposób na projektowanie mebli odpowiedział, że projektuje rzeczy, które podobają się jemu samemu. Bo jeśli trafiają w jego konkretny gust to jest szansa, że spodobają się jeszcze komuś. Gdyby zaś (do czego namawiają go księgowi) projektował rzeczy trafiające w gust przeciętny gust - skończyłoby się to katastrofą. Nie ma bowiem na świecie ani jednej osoby, której
jej się zdecydować, kogo tak naprawdę chce opisywać. Uciekającego od życia i odpowiedzialności za nie (w sensie dosłownym i metaforycznym) ojca czy matkę, która za wszelką cenę dąży do szczęścia i harmonii rodziny, choć te pojęcia są jej całkowicie obce? Romansującą z rozmaitymi mężczyznami ciotkę czy ich kochanków, którzy wydają się chwilami dużo ciekawsi niż członkowie rodziny Sevilla Mendoza? A może bohaterka chce się skupić przede wszystkim na swym zaborczym kochanku, który
zapadnięcia ciemności. W poszukiwaniu nowych środków wyrazu pisarze często coraz bardziej oddalają się od klasycznych rozwiązań; tylko że stosowane przez nich udziwnienia wielu czytelnikom nie przypadają do gustu. W takiej sytuacji powrót do korzeni może okazać się odświeżający. Na taki zabieg zdecydowała się Catherynne M. Valente sięgając po wzorce z „Księgi tysiąca i jednej nocy”. Choć oczywiście fabularnie „Opowieści sieroty” różnią się od opowieści Szeherezady, to w formie
Żadna z nich nie potrafi odnaleźć swojego miejsca na współczesnej mapie wydarzeń kulturalnych. Jeden z włoskich designerów pytany kiedyś o jego sposób na projektowanie mebli odpowiedział, że projektuje rzeczy, które podobają się jemu samemu. Bo jeśli trafiają w jego konkretny gust to jest szansa, że spodobają się jeszcze komuś. Gdyby zaś (do czego namawiają go księgowi) projektował rzeczy trafiające w gust przeciętny gust - skończyłoby się to katastrofą. Nie ma bowiem na świecie ani jednej osoby, której
Żadna z nich nie potrafi odnaleźć swojego miejsca na współczesnej mapie wydarzeń kulturalnych. Jeden z włoskich designerów pytany kiedyś o jego sposób na projektowanie mebli odpowiedział, że projektuje rzeczy, które podobają się jemu samemu. Bo jeśli trafiają w jego konkretny gust to jest szansa, że spodobają się jeszcze komuś. Gdyby zaś (do czego namawiają go księgowi) projektował rzeczy trafiające w gust przeciętny gust - skończyłoby się to katastrofą. Nie ma bowiem na świecie ani jednej osoby, której
Lemire najpierw wciąga czytelników, by w końcu ich wyzwolić. Myślę, że dobrze się stało, iż Milenę Agus poznaliśmy najpierw jako autorkę „Bólu kamieni”. Jej debiutancka książka już tak bardzo nie porywa, nie ma w sobie tej delikatności i subtelności, którą odnaleźć można na kartach wydanej przed rokiem przez W. Owszem, włoska pisarka nadal sugestywnie opisuje realia życia w Sardynii, nadal jest wyczulona na emocjonalne niuanse i nadal sprawnie buduje napięcie, opowiadając o uczuciach.