życia kulturalnego i kształcenia młodzieży. W swoich tekstach boimy się używać konkretnych nazw, by nie zostać posądzonymi o kryptoreklamę. Boimy się wychodzić poza utarte ścieżki – bo stracimy reklamodawców. A przecież pewna doza szaleństwa jest niezbędna jeśli myślimy o sukcesie. W dzisiejszym świecie trzeba się umieć postawić, żeby zostać zauważonym. Stały i bezpieczny zysk to chyba nie wszystko. Trzeba w sobie znaleźć odrobinę zamiłowania do hazardu. Puma podpisała kontrakt z Usainem
(choć pojawiają się wyjątki, jak satyry czy selkie). W książce można odnaleźć kraje i społeczeństwa wzorowane na kulturach szeroko pojętego orientu. O egzotyce co prawda chyba już nie może być mowy, bo w dobie globalizacji mało co zasługuje na takie określenie, niemniej Valente udało się skonstruować ciekawy i oryginalny, nawet jak na warunki fantasy, świat – a jego natura również wyłania się powoli z mozaikowych opowieści. Jednocześnie autorka nie stroni od gry z konwencją, niejednokrotnie korzystając
na kilka minut zmienić lekturę, by język Valente znów uderzył z pełną mocą czytającego. Dla mnie właśnie on, a nie konstrukcja czy fabuła, stanowi główny element „Opowieści sieroty”. Wydaje mi się, że „Opowieści sieroty. W ogrodzie nocy” jest jak na razie najbardziej przystępną dla czytelnika książką w Uczcie Wyobraźni. Szkatułkowa konstrukcja nie sprawia problemów w odbiorze, a mam wrażenie, że nawet wspomaga głód wiedzy o tym, co się wydarzy w następnym rozdziale; czytelnik,
Lemire najpierw wciąga czytelników, by w końcu ich wyzwolić. Myślę, że dobrze się stało, iż Milenę Agus poznaliśmy najpierw jako autorkę „Bólu kamieni”. Jej debiutancka książka już tak bardzo nie porywa, nie ma w sobie tej delikatności i subtelności, którą odnaleźć można na kartach wydanej przed rokiem przez W. Owszem, włoska pisarka nadal sugestywnie opisuje realia życia w Sardynii, nadal jest wyczulona na emocjonalne niuanse i nadal sprawnie buduje napięcie, opowiadając o uczuciach.
wymyśla coraz to bardziej ekstremalne sposoby wyrażania miłości i więzi ją w swym chorym świecie pragnień i oczekiwań względem ukrywanej przed żoną kochanki? Na kimkolwiek młoda bohaterka skupia swą uwagę, robi to tak, że poznajemy tę osobę bardzo dokładnie i z czasem staje się nam ona bliska. Warto zwrócić uwagę na fakt, że z czasem Agus przenosi swą uwagę z ludzi na Boga. Jego wizerunek jest w tej książce bardzo niejednoznaczny. Przede wszystkim mamy obraz starotestamentowego Stwórcy,
Lemire najpierw wciąga czytelników, by w końcu ich wyzwolić. Myślę, że dobrze się stało, iż Milenę Agus poznaliśmy najpierw jako autorkę „Bólu kamieni”. Jej debiutancka książka już tak bardzo nie porywa, nie ma w sobie tej delikatności i subtelności, którą odnaleźć można na kartach wydanej przed rokiem przez W. Owszem, włoska pisarka nadal sugestywnie opisuje realia życia w Sardynii, nadal jest wyczulona na emocjonalne niuanse i nadal sprawnie buduje napięcie, opowiadając o uczuciach.
wymyśla coraz to bardziej ekstremalne sposoby wyrażania miłości i więzi ją w swym chorym świecie pragnień i oczekiwań względem ukrywanej przed żoną kochanki? Na kimkolwiek młoda bohaterka skupia swą uwagę, robi to tak, że poznajemy tę osobę bardzo dokładnie i z czasem staje się nam ona bliska. Warto zwrócić uwagę na fakt, że z czasem Agus przenosi swą uwagę z ludzi na Boga. Jego wizerunek jest w tej książce bardzo niejednoznaczny. Przede wszystkim mamy obraz starotestamentowego Stwórcy,
Żadna z nich nie potrafi odnaleźć swojego miejsca na współczesnej mapie wydarzeń kulturalnych. Jeden z włoskich designerów pytany kiedyś o jego sposób na projektowanie mebli odpowiedział, że projektuje rzeczy, które podobają się jemu samemu. Bo jeśli trafiają w jego konkretny gust to jest szansa, że spodobają się jeszcze komuś. Gdyby zaś (do czego namawiają go księgowi) projektował rzeczy trafiające w gust przeciętny gust - skończyłoby się to katastrofą. Nie ma bowiem na świecie ani jednej osoby, której
Lemire najpierw wciąga czytelników, by w końcu ich wyzwolić. Myślę, że dobrze się stało, iż Milenę Agus poznaliśmy najpierw jako autorkę „Bólu kamieni”. Jej debiutancka książka już tak bardzo nie porywa, nie ma w sobie tej delikatności i subtelności, którą odnaleźć można na kartach wydanej przed rokiem przez W. Owszem, włoska pisarka nadal sugestywnie opisuje realia życia w Sardynii, nadal jest wyczulona na emocjonalne niuanse i nadal sprawnie buduje napięcie, opowiadając o uczuciach.